Kim pan jest, panie SPANSKI?

Rozmowa z niezależnym kandydatem na senatora RP Bogusławem Spanskim
Biznesmen, spoza granic Polski, prowadzący dochodowy biznes w Stanach Zjednoczonych Ameryki, Kanadzie, Szwajcarii startujący, jako niezależny kandydat do Senatu w okręgu włocławskim jest zjawiskiem nietypowym. Mimo wielu pana osiągnięć włocławianie i mieszkańcy okolicy nie znają pana, a jednak walczy pan o ich głosy w zbliżających się wyborach parlamentarnych. Co dziwne, jak na nasze realia nie obiecuje pan gruszek na wierzbie, tak jak to czyni wielu kandydatów. Co pana skłoniło, że chce być polskim senatorem i to właśnie z Kujaw?
- Jestem Polakiem, obecnie mieszkającym we Włocławku. Spędzenie ponad 30 lat w krajach o rozwiniętej demokracji i rozwiniętym poziomie gospodarki pozwoliło mi nie tylko na osiągniecie sukcesu finansowego i niezależności finansowej, ale przede wszystkim nauczyło, jak ten system pracuje, jakie działania są dobre, a które nie są skuteczne w osiąganiu celów. Takich nieskutecznych działań w Polsce jest jeszcze zbyt wiele. W rejonie Włocławka są duże zaniedbania, a ja lubię wyzwania.
O wyzwaniach wielu mówi…
- Po osiągnieciu pewnego wieku, który wyzwala refleksję doszedłem do wniosku, że muszę wypełnić swoje zobowiązania wobec społeczeństwa, z którego wyszedłem. Jest to dla mnie sprawa ważna, bowiem w mojej rodzinie zawsze były cenione postawy prospołeczne. Mój ojciec w wieku 27 lat w 1927 roku został nominowany przez prezydenta RP i premiera RP do komisji ankietowej badania warunków i kosztów produkcji i sprzedaży, która decydowała o wszystkich cenach, jakie były ustalane w Polsce. Prezydentem, którego podpis widnieje na dokumencie, który posiadam jest Ignacy Mościcki a prezesem rady ministrów był wtedy Józef Piłsudski. Po II wojnie światowej, moi rodzice będący repatriantami ze Lwowa znaleźli nowy dom w Gliwicach, a mój ojciec posiadający wyksztalcenie prawnicze podjął się funkcji radnego, tam też się urodziłem. Mama była lekarzem. Oboje byli społecznikami. To nastawienie do zrobienia czegoś dobrego dla innych zostało mi zaszczepione. Dobrze pamiętam często powtarzane przez moją mamę powiedzenie „tyle twego co innym zrobisz dobrego”...
Teraz po latach wracam i chcę podzielić się swoją wiedzą, a przede wszystkim swoim doświadczeniem, które może być przydatne w rozwoju pięknego regionu włocławskiego, a jednocześnie szczególnie zaniedbanego.
Nie idę do polityki, aby zarabiać pieniądze. Swoje ewentualne senatorskie wynagrodzenie przekażę na pomoc biednym i potrzebującym w naszym regionie. Od wielu lat zajmuję się działalnością charytatywną płynącą z potrzeby serca. Moim jednym celem jest polepszenie życia ludzi, w regionie o bardzo wysokim bezrobociu.
Dlaczego nie wraca pan, jako biznesmen?
Na to - i inne pytania przeczytacie odpowiedzi w obszernym wywiadzie w gazecie Tu i Teraz"- już w poniedziałek