Kujawy.media.pl
Portal Wydawnictwa Kujawy

Lotfi MANSOUR: Budowanie muru niewiele da. Można samemu za nim się znaleźć

Jest pan kandydatem Platformy Obywatelskiej na posła do Sejmu RP. Jedynym zresztą tej partii z powiatu aleksandrowskiego. Sprawą, która wzbudza społeczne emocje są uchodźcy przybywający do Europy. Stosunek do nich podzielił nasz kraj, wyzwolił demony. Czy Polska ma przyjmować ludzi czekających na pomoc?

- Jestem Tunezyjczykiem, który studiował medycynę w Kijowie, tam poznałem mieszkankę Ciechocinka, również studentkę i zakochałem się, wziąłem ślub i przyjechałem do Polski. Od lat jest ona moją drugą ojczyzną. Jestem więc w jakimś sensie emigrantem z wyboru, któremu powiodło się. Pracuję, mam satysfakcję z tego, co robię dla innych. Ludzi, którzy z różnych powodów osiedlili się w Polsce są tysiące, choć o tym się nie mówi. Premier podała, że Czeczenów, gdy tam trwała wojna przyjęto ponad 80 tysięcy. Stało się to w sposób niezauważalny. W ostatnich długich latach nigdy jednak u bram nie stało tak wiele ludzi uciekających przed skutkami wojny, szukających nadziei i lepszego jutra dla siebie i dzieci. Także poprawienia sobie warunków materialnych. Tak jak to robią setki tysięcy Polaków wyjeżdżających do Anglii, Niemiec i innych krajów.
Co więc mamy robić, przyjąć te 10 tysięcy, o których się mówi?
- Przede wszystkim potrzebne jest wspólne stanowisko – rządzących i opozycji, bez podtekstów politycznych, wykrzykiwania, ustawicznego zarzucania rządzącym nieudolności. O Polakach w krajach arabskich, afrykańskich naprawdę mają dobre zdanie, mówi się, że są przyjaźni i gościnni.

Na taką opinię pracuje się dziesiątkami lat, ale szybko można ją też stracić.
- Bardzo podoba mi się stanowisko kościoła, choć niektórzy pojedynczy kapłani je kwestionują, że stojących u bram ludzi wyciągających rękę po pomoc nie odtrąca się. Trzeba ich przyjąć i pomóc tak, jakby to byli nasi rodacy. I nie bójmy się tych ludzi, bo to nie demony, które przyjdą i zaraz będą wprowadzą swoje rządy, niszczą kulturę, wprowadzą szariat. Polska jest tak dużym krajem, że dziesiątki tysięcy emigrantów niczego tu nie zburzą.
Wie pan, że tym stwierdzeniem nie zyska pan sobie zwolenników. To nie są popularne postawy.
- Słuchając telewizji i polityków takie można odnieść wrażenie. Mówię, co myślę. Nie bójmy się obcych. Oprócz takiej humanitarnej powinności, mamy także obowiązek moralny, nie chcę powiedzieć chrześcijański. Tak, jak robiły to miliony Polaków w przeszłości. Przecież na początek środki na ich utrzymanie mają pochodzić z funduszy europejskich. Uchodźcom trzeba pomóc, ale nie tworząc getta. Pomoc nie może ograniczać się do dania ubrania, dachu nad głową i jedzenia. Syryjczycy to naprawdę ucywilizowany naród, wykształcony, zdolny. Dla emigrantów to także wielkie życiowe wyzwanie – nauczyć się języka, poznać kulturę, zwyczaje. Na pewno wielu im sprosta, zwłaszcza dzieci, które na pewno szybko znajdą tu drugą ojczyznę. Popatrzmy na emigrantów jako na potencjalne bogactwo. My musimy także nauczyć się żyć z innymi; w tolerancji, bez agresji. To dla nas, zwłaszcza Europy Wschodniej cywilizacyjne wielkie wyzwanie.
Z pewnością świat, Europa, a więc i Polska musi coś robić, aby ludzie nie byli zmuszeni do wędrówek, aby tam, gdzie jest ich ojczyzna widzieli sens życia. Nie łudźmy się, że przyjdzie to łatwo i szybko. Budowanie płotów i murów niewiele pomoże, bo możemy sami za nimi się znaleźć.

Rozmawiał Stanisław BIAŁOWĄS

 

Ostatnie wydania

Tu i Teraz. Gazeta Włocławka i powiatu nr 179

Gazeta Aleksandrowska nr 219

Gazeta Ciechocińska nr 171

Ziemia michałowska nr 357

Najnowsze Video