O wyniki śledztwa afery z podrabianiem podpisów – pyta Janusz Zemke

Wyjaśnienia afery podrabiania podpisów na listach referendalnych w sprawie odwołania prezydenta Włocławka Andrzeja Pałuckiego ponownie domaga się eurodeputowany Janusz Zemke. Sprawa ciągnie się od ubiegłego roku i nic nie wskazuje na to, aby prokuratura cokolwiek wyjaśniła. Zapanowała dziwna cisza i można odnieść wrażenie, że wszyscy uważają, iż nic takiego strasznego się nie stało. Otóż nie wszyscy.
Europoseł Janusz Zemke, który dwukrotnie, bo we wrześniu i grudniu ubiegłego roku zwracał się do Andrzeja Seremeta - prokuratora generalnego z prośbą o objęcie nadzorem postępowania prowadzonego w sprawie sfałszowania oraz zebrania i wykorzystania w sposób sprzeczny z ustawą – podpisów złożonych pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum, którego celem miało być odwołanie Prezydenta Włocławka, teraz znowu o sprawie przypomniał. Napisał pismo do Prokuratora Generalnego z prośbą o ponowne zainteresowanie się sprawą i wyjaśnienie, na jakim etapie jest śledztwo.
Przypomnijmy, że śledztwo w tej sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa we Włocławku, a później było ono odsyłane od Annasza do Kajfasza. Było objęte nadzorem służbowym przez Prokuraturę Okręgową we Włocławku, monitorowane przez Prokuraturę Apelacyjną w Gdańsku, aż wreszcie przekazane do Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy.
Czy znalezienie tych, którzy za podrabianiem podpisów stoją jest tak bardzo skomplikowane i niemożliwe do zbadania? Czy może swoją wielką łapę na śledztwie położyła z reguły brudna polityka?
(jot)